PAPITO MEXICAN BAR - Prawdziwy Meksyk na Ursynowie!

Warszawa to gastronomiczna mekka Polski. Wydawać by się mogło, że w tak wielkim mieście, pełnym restauracji i barów, każda kuchnia znajdzie swoją godną i liczną reprezentację. A jednak okazuje się, że jak na lekarstwo jest w Stolicy lokali z prawdziwą kuchnią…meksykańską. Zdziwieni? Może z początku tak, ale po zastanowieniu się na pewno zauważycie, że w warszawskich lokalach i food truckach króluje kuchnia tex-mex, która nie do końca dobrze oddaje smaki Meksyku i której flagowym produktem jest niestety kiepskiej jakości pszenna tortilla. Na całe szczęście na warszawskim Ursynowie w wakacje otworzyła się prawdziwa świątynia kuchni meksykańskiej! Gdzie? Czytajcie w najnowszej recenzji!

 

 

Papito Mexican Bar to przytulny lokal przy Alei Komisji Edukacji Narodowej, który zastąpił obecną tu od lat naleśnikarnię. Wystrój ma kolorowy, wesoły i bardzo energetyczny – w sam raz na nadchodzącą jesień! A za niedługo ma się tam dodatkowo pojawić piękny mural. Kucharzy można podglądać przy pracy zza baru, a ekipa to nie byle jaka bo meksykańska i wenezuelska. I wierzcie mi, że czuć to w smaku wszystkich podawanych tu dań!

 






Jako, że do Papito trafiamy w ciepły letni dzień, posiłek rozpoczynamy przystawką na zimno. Bardzo mnie cieszy, że w menu można znaleźć Ceviche (34 zł) – sałatkę z surową zamarynowaną w limonce rybą - bo wiele restauracji boi się podawać tego dania. Grzechem wielu ceviche jest zabicie ilością limonki smaku ryby i wszystkich innych składników. Tu nie ma o tym mowy! Cytrus stanowi tylko dodatkowy aromat do rozpływającego się w ustach dorsza. A mango, awokado, marynowana cebula i kolendra idealnie się ze sobą komponują. Podane do miękkiego ceviche totopos, czyli chipsy kukurydziane własnej roboty, świetnie przełamują strukturę dania. Mój mąż próbuje podczas tej wizyty ceviche po raz pierwszy w życiu i jest równie zachwycony!

 


Na ciepły starter wybieramy Quesadillę Tinga (34 zł) z szarpanym kurczakiem w pomidorach i chipotle, cheddarem, mozzarellą, cebulą i kolendrą. Danie ma sporo sera, ale nie przykrywa on reszty składników, a jednocześnie wszystko dobrze się trzyma w całości. Mięso jest bardzo soczyste i mięciutkie, czuć w nim lekki posmak wędzenia od chipotle. Połączenie kurczaka z pomidorami, serem i cebulą wydaje mi się z początku nieco jednostajne, ale podany do quesadilli kwaskowy sos salsa verde dokłada brakującego ogniwa.

 



Przechodzimy do konkretów - a takim na pewno jest Cochinita Pibil Burrito (35 zł) z szarpaną wieprzowiną w cytrusach, czarną fasolą, miksem serów, chipotle mayo, salsą pina i pico de gallo. Jeśli burrito kojarzyło się Wam dotąd z tortillą wypchaną po brzegi ryżem i fasolą z miernym dodatkiem mięsa, to wreszcie poznacie prawdziwą wersję tej potrawy. W Papito ryżu nie znajdziecie w niej wcale, za to rozpływającego się w ustach i mega soczystego mięsa o orzeźwiającym cytrusowym posmaku jest tu co niemiara. A „wisienką na torcie” jest oczywiście świeża kolendra i kwaśna śmietana. Marzyłoby mi się, żeby wszędzie podawano takie burrito…Pozostaje jeździć po nie na warszawski Ursynów. 

 




Nieco lżejsze, choć równie pożywne, okazują się Shreaded Beef Tacos (39 zł za 3 sztuki) z wołowiną Birria, salsą mango, salsą macha, pico de gallo, cebulą i kolendrą. Co najważniejsze - podane są na prawdziwej kukurydzianej tortilli, tak jak w Meksyku być powinno! Te tortille robią w daniu połowę roboty, bo ich smak jest niepodrabialny. Reszta doskonałości to zasługa po raz kolejny dopieszczonego mięsa i świetnego przełamania słodkim owocem mango. Ja uwielbiam takie nuty w wytrawnych daniach. Z powodzeniem mogłabym tych tacosów zjeść i z 10 gdyby tylko żołądek mi na to pozwolił 😉 Ogromnie polecam!

 



Do picia aż prosi się o zimne piwo Corona z limonką (13 zł) lub bezalkoholowo o intensywną słodko-kwaśną lemoniadę mango (14 zł za 330 ml i 36 zł za litrowy dzbanek). Ale w Papito Mexican Bar – jak sama nazwa wskazuje – dostaniecie też wymyślne (i bardzo instagramowe) drinki. Takim bez wątpienia jest Mamacita (27/29 zł) czyli połączenie piwa Salitos, tequili i sorbetu o smaku cytryny, truskawki lub mango. Trunek tylko dla zawodników o mocnych głowach i wątrobach! 

 



Dawno tak pysznie i tak sowicie się nie najadłam. I to w knajpie, której w Warszawie bardzo, ale to bardzo brakowało, a już szczególnie w rejonach Ursynowa. Teraz marzy mi się otwarcie drugiego Papito po prawej stronie Wisły…Z takim menu liczę na wielu klientów i zasłużoną ekspansję! Andale andale!

 

OCENA:  5 / 5

 

PAPITO MEXICAN BAR
Al. KEN 50 lokal U4
Warszawa

 

 

 

Komentarze

Popular Posts